Przejdź do treści strony

Sławni i Niezwykli Ludzie Olsztynka

Emil von Behring

Był pierwszym uczonym, który otrzymał w 1901 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny. Jego zasługi są ogromne dla całej ludzkości; jako człowiek wyjątkowy ca­łe swe dorosłe życie poświęcił walce z nieuleczalnymi chorobami, które w sposób bezwzględny zabierały zrozpaczonym matkom ich maleńkie dzieci. Dyfteryt, czyli błonica, był w XIX wieku chorobą śmiertelną, powodującą wielką liczbę zgonów małych dzieci. W tym czasie nie było ratunku dla tych, którzy zapadli na tę chorobę. Emil Behring dokonał niemalże cudu odkrywając Lek - surowicę antydyfterytową.  Nieco wcześniej, wraz z Japończykiem Szibasaburo Kitasato, wynalazł surowi­cę przeciwtężcową. Dzięki tym odkryciom zyskał światową sławę. Urodził się w 1854 roku w Ławicach koło Iławy. Jego ojciec był nauczycielem, a matka córką nauczyciela. Pensja nauczycielska ojca i dochód z uprawy 18 morgów szkolnej ziemi z trudem wystarczały na utrzymanie rodziny liczącej piętnaście osób.
Z trzynaściorga dzieci Augusta Georga Behringa Emil przejawiał największe zdolności. Dzięki pomocy materialnej pastora Leipholza uczył się w gimnazjum w Olsztynku, które ukończył egzaminami maturalnymi w 1874 roku. Jego marzeniem było studio­wanie medycyny, ojciec natomiast pragnął, by syn został pastorem. W ostatniej chwili przed wyjazdem na studia teologiczne w Królewcu kuzyn pastora z Rudzienic, puł­kownik Blumensaath, umożliwi! Emilowi studia medyczne w Berlinie. W zamian za stypendium musiał po studiach odsłużyć kilka lat w armii pruskiej jako lekarz wojskowy. W 1887 roku podjął dalsze studia medyczne w Bonn, następnie został asysten­tem Roberta Kocha w Instytucie Higieny Uniwersytetu Berlińskiego. Poświęcił się bakteriologii, a celem jego badań było znalezienie środków chemicznych, zabijających bakterie chorobotwórcze w organizmie człowieka.
Otrzymaną Nagrodę Nobla zainwestował w uruchomienie prywatnej fabryki farmaceutycznej, która obecnie rozrosła się w ogromny kombinat Behringwerke AG. VV 1901 roku poza Nagrodą Nobla Emil Behring otrzymał od cesarza Wilhelma II szlachecki tytuł. Mógł więc od tego momentu pisać przed nazwiskiem "von". Zmarł 31 marca 1917 roku w Marburgu, gdzie został pochowany. W 1927 roku szkole średniej w Olsztynku nadano imię tego uczonego.

B. Kuźniewski, Olsztynek. Miasto i gmina, Towarzystwo Przyjaciół Olsztynka, Olsztynek 2007, s. 103-104.

Tablica na budynku Zespołu Szkół im. K.C. Mrongowiusza (staraniem Rosemarie Trzaska).

Feliks Klikowicz

Urodził się na Wileńszczyźnie 23 października 1887 roku. Zdobył wykształcenie medyczne, był oficerem Wojska Polskiego. Do Olsztynka przybył w 1946 roku i za­mieszkał na kolonii Świętojańska Karczma - 5 km za miastem przy drodze do Ostró­dy. Wybrał świadomie to miejsce, ponieważ chciał połączyć swoje dwie pasje: me­dycynę i rolnictwo. Mieszkał z żoną, synem i dwiema córkami w małym dworku. Uprawiał kilka hektarów ziemi, hodował zwierzęta. Do Olsztynka jeździł bryczką lub chodził pieszo. Pracował w kilku miejscach: w Ośrodku Zdrowia w Olsztynku (1946-1973), w sanatorium w Ameryce (1948-1965), poza tym przyjmował cho­rych w Stawigudzie, Elgnówku, Platynach. W 1949 roku wspólnie z Teresą Kirko zorganizował Miejski Ośrodek Zdrowia w Olsztynku, w 1952 utworzył izbę porodową w budynku przy ulicy Ostródzkiej. Doktor Feliks Klikowicz pracował do 1973 roku, czyli do 86 roku życia, na pełnym etacie i nie pobierał emerytury. Był bardzo dobrym lekarzem, oddającym się bezgranicznie i bezinteresownie swojej za­wodowej pracy. Dużo pracował fizycznie, lubił kontakt z przyroda, wszystko pozwoliło mu dożyć pięknego wieku 93 lat. Zmarł 26 października 1980 roku. Jednej z ulic w Olsztynku nadano nazwę upamiętniająca, jego działalność.

 

B. Kuźniewski, Olsztynek. Miasto i gmina, Towarzystwo Przyjaciół Olsztynka, Olsztynek 2007, s. 97-98.

Fryderyk Mortzfeld

Urodził się 23 sierpnia 1643 roku w Drwęcku. Po zdobyciu wykształcenia został pastorem ewangelickim. Od 1668 roku był rektorem szkoły ewangelickiej w Wilnie, od 1669 - proboszczem w Milkach koło Giżycka, a w latach 1676-1691 - kaznodzieją polskim w Królewcu przy kościele Św. Mikołaja. W 1684 roku wspólnie z J. Skrodzkim wydał w Królewcu polski kancjonał, czyli zbiór pieśni religijnych, gdzie umieścił 88 pieśni przetłumaczonych z języka niemieckiego na polski. Mortzfeld był rodowitym Mazurem, dobrze znał języki polski i niemiecki. Swoje wiersze i pieśni religijne pisał w klasycznym języku staropolskim. Zmarł w 1691 roku w Królewcu.

B. Kuźniewski, Olsztynek. Miasto i gmina, Towarzystwo Przyjaciół Olsztynka, Olsztynek 2007, s. 95-96.

Karol Henryk Harich

Drukarz, księgarz, w 1831 roku otworzył księgarnię w Morągu. W 1832 założył dru­karnie w Olsztynku i Lidzbarku Warmińskim. Wydawał w języku polskim książki dla Mazurów ewangelików. Kolejną drukarnię założył w 1844 roku w Olsztynie. Stała się ona głównym ośrodkiem jego działalności drukarsko-edytorskiej. W latach 1849-1850 wydawał w Olsztynku konserwatywne pismo polskie "Przyjaciel Ludu". W jego drukar­ni w 1859 roku powstała książka Maxa Toeppena o historii Olsztynka. Harich zmarł w 1873 roku, jako dzieło kontynuował syn, Artur, i wnuk, Wilhelm Ernest.

B. Kuźniewski, Olsztynek. Miasto i gmina, Towarzystwo Przyjaciół Olsztynka, Olsztynek 2007, s. 96.

Krzysztof Celestyn Mrongowiusz

Pochodził ze starej mazurskiej rodziny. Jego dziadek, Marcin, był chłopem osiadłym w Łupowie koło Szczytna i pisał się „Mrąga". Jeden z synów Marcina - Bartłomiej, skończył gimnazjum w Królewcu, a następnie studiował teologię na Uniwersytecie Królewieckim. Już jako ordynowany pastor przybrał, wzorem wielu innych, łacińską formę imienia i nazwiska - Bartholomeus Mrongovius.

Związki Mrongowiusza z Olsztynkiem

 
Bartłomiej Mrongowiusz w 1761 roku poślubił Juliannę Esterę z domu Weber. W tym samym roku otrzymał posadę rektora szkoły w Olsztynku. 12 sierpnia za­mieszkał z żoną w niewielkim mieszkaniu w budynku szkolnym, przerobionym z dawnej baszty starych murów miejskich. Rodzina Mrongowiuszów przebywała w Olsztynku siedem lat, do 1768 roku. Tutaj przyszła na świat trójka dzieci: Julian­na Estera (1762 r.), Krzysztof Celestyn (19 lipca 1764 r.) i Karolina Fryderyka (1766 r.).

Mały Krzysztof miał zaledwie trzy i pół roku, kiedy jego rodzina przeniosła się do Marwałdu, gdzie ojciec otrzymał posadę proboszcza. Życie Mrongowiuszów w Olsztynku nie było lekkie. Wystarczy obejrzeć domek, w którym mieszkali, a gdzie obecnie mieści się skromne muzeum. Rodzina zajmowała pomieszczenia na piętrze, na dole była szkoła, w której ojciec Krzysztofa uczył mazurskie dzieci z Olsztynka. Otrzymanie posady proboszcza w Marwałdzie stało się zmianą na lep­sze, znacznie poprawiło to sytuację bytową. Rodzina Mrongowiuszów opuszczała więc Olsztynek bez większego żalu.

Edukacja

 
Krzysztof Celestyn Mrongowiusz otrzymał bardzo staranne i wszechstronne wykształcenie. Dzięki ojcu, który zajmował się tego nauką do 13 roku życia, poznał dobrze gwarę oraz życie i obyczaje Mazurów. Proboszcz Mrongowiusz razem z synem niemal codziennie w porze letniej odbywał piesze wędrówki po okolicznych oskach, gdzie odwiedza! swoich parafian, nawiązując bezpośredni kontakt z miejscową ludnością. Krzysztof wspominał później z tkliwością otoczenie swego dzieciństwa. Przez trzy lata kształcił się w szkole prowincjonalnej w Zalewie koło Morąga, następnie kontynuował naukę w Królewcu. Uczył się języka polskiego Collegium Fridericianum i szkole katedralnej. Na Uniwersytecie Królewieckim poświęcił się studiom teologicznym i filologicznym. W czasie sześcioletniego pobytu w Królewcu poznał gruntownie polski język literacki. Ponadto uczył się rosyjskiego, czeskiego, łaciny, greki i języka hebrajskiego. Opanował też języki francuski, angielski. Oczywiście, świetnie władał również językiem niemieckim. Na poglądy moralne Mrongowiusza wywarły wpływ dzieła literatury antycznej i filozofii Immanuela Kanta.
O życiu studenckim Mrongowiusza wiemy niewiele. Z powodu braku pieniędzy studiował dość długo, musiał równocześnie zarabiać korepetycjami na dalszą naukę.

Życie rodzinne


W wieku 32 lat, zawarł związek małżeński z Wilhelminą Ludwiką, córką pastora. a lata później przeniósł się z rodziną do Gdańska i tu spędził większość swego a. Był to czas intensywnej pracy pedagogicznej, naukowej i duszpasterskiej. Mimo wątłego zdrowia prowadził bardzo regularny i pracowity tryb życia. Jego dzień zaczynał się o godzinie 5.00, a kończył o 22.00. W życiu rodzinnym nie był zbyt szczęśliwy. Miał dwóch synów i córkę, lecz los nie szczędził mu ciężkich ciosów, wszyscy najbliżsi zmarli za jego życia i na stare lata pozostał zupełnie sam.

B. Kuźniewski, Olsztynek. Miasto i gmina, Towarzystwo Przyjaciół Olsztynka, Olsztynek 2007, s. 98-101.

Na cześć Mrongowiusza w roku 1946 miasteczko Ządzbork otrzymało nazwę Mrągowo.

W Olsztynku istnieje tzw. "Dom Mrongowiusza" - tuż obok Salonu Wystawowego Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku - w którym urodził się Mrongowiusz, o czym przypomina pamiątkowa tablica. Obecnie można tu obejrzeć wystawę poświęconą tej wybitnej postaci. Staraniem społecznego komitetu, którego przewodniczącym był Tadeusz Kalbarczyk, przed Salonem ustawiono również postument z popiersiem naukowca. Ponadto imię K. C. Mrongowiusza nosi jedna z najdłuższych ulic w Olsztynku oraz Zespół Szkół, mieszczący się w dawnych zamku krzyżackim.

W roku 2009 przed Uniwersytetem Gdańskim w Gdańsku-Oliwie odsłonięto piękny pomnik K.C. Mrongowiusza.   

 

W czasie Święta Uniwersytetu Gdańskiego od 2007 roku wręczane są w każdym roku Nagrody Nauczyciela Roku im. Krzysztofa Celestyna Mrongowiusza dla trzech najlepszych nauczycieli akademickich. Okolicznościowe statuetki, zaprojektował artysta rzeźbiarz Gienadij Jerszow. Wręczana jest również gratyfikacja pieniężna w wysokości nagrody pierwszego stopnia Rektora Uniwersytetu Gdańskiego, jest wręczana trzem nauczycielom akademickim za szczególne osiągnięcia dydaktyczne. Nagroda stanowi wyróżnienie dla nauczycieli Uniwersytetu Gdańskiego, będących nie tylko znakomitymi naukowcami, ale przede wszystkim mistrzami w przekazywaniu wiedzy kolejnym pokoleniom studentów.

Marcin Filipowicz

Urodził się w 1895 roku we wsi Ażewicze na Wileńszczyźnie. Już w dzieciństwie wykazywał samorodny talent rzeźbiarski. W latach 1925-1931 ukończył w Wilnie Szkołę Rzemiosł Artystycznych, specjalizując się w rzeźbie dekoracyjnej. Założył własną pracownię, w której wyrabiał galanterię artystyczną z bursztynu, kości słoniowej i drewna egzotycznego. Do inkrustacji używał złota i srebra. Otrzymywał zamówienia od wysokich osobistości, między innymi od prezydenta Finlandii. Na berlińskiej wystawie przemysłu ludowego w 1938 roku zajął II miejsce. W 1950 roku osiedlił się w Olsztynku. Na terenie obecnego skansenu miał swoją pracownię artystyczną. W tym czasie jego wyroby zdobywały liczne nagrody na wystawach. Filipowicz należał do grona najlepszych twórców ludowych województwa olsztyńskiego. Zmarł 24 stycznia 1970 roku i został pochowany na miejscowym cmentarzu. Wyroby Marcina Filipowicza można obejrzeć w muzeum w Olsztynie i w skansenie w Olsztynku.

B. Kuźniewski, Olsztynek. Miasto i gmina, Towarzystwo Przyjaciół Olsztynka, Olsztynek 2007, s. 96-97.

Matthias Bienwald

Urodził się w 1500 roku na Śląsku, był pierwszym proboszczem parafii ewangelickiej w Olsztynku. Został tutaj skierowany w 1526 roku przez księcia pruskiego, Albrechta Hohenzollerna. Energicznie wprowadzał luteranizm w swojej parafii. Z jego inicjatywy założono w Olsztynku w 1534 roku szkolę partykularną, której absolwenci mieli prawo do studiów uniwersyteckich. Przez wiele lat poziom nauczania był bardzo wysoki. Bienwald miał dwanaścioro dzieci. Po śmierci żony ostatnie lata swojego życia spędził u swojej córki Doroty. Zmarł w 1573 roku w Olsztynku.

B. Kuźniewski, Olsztynek. Miasto i gmina, Towarzystwo Przyjaciół Olsztynka, Olsztynek 2007, s. 95.

Max Pollux Toeppen

Urodził się w Królewcu 4 lipca 1822 roku w rodzinie nad prezydenta prowincji pruskiej, Friedricha Wilhelma Toeppena i Henrietty z domu Schencke. Był bliźniakiem i stąd jego drugie imię Pollux, brat Anton otrzymał na drugie imię Kastor. Urodził się w Królewcu 4 lipca 1822 roku w rodzinie nad prezydenta prowincji pruskiej, Friedricha Wilhelma Toeppena i Henrietty z domu Schencke. Był bliźniakiem i stąd jego drugie imię Pollux, brat Anton otrzymał na drugie imię Kastor.
Max ukończył najlepszą szkołę w Królewcu, a następnie studia na Uniwersytecie Królewieckim i w 1843 roku uzyskał dyplom doktora nauk filozoficznych oraz prawo nauczania. Został nauczycielem gimnazjalnym. Najpierw pracował w Królewcu, później w Elblągu i Poznaniu, gdzie uczył języków klasycznych, niemieckiego i historii. W 1854 roku poślubił Fannę Specht i w tym samym roku objął posadę dyrektora pro-gimnazjum w Olsztynku; tu mieszkał z rodziną przez piętnaście lat. Dzięki jego staraniom progimnazjum w Olsztynku jako trzecia szkoła na Mazurach zostało podniesione w 1857 do poziomu pełnego gimnazjum. Był bardzo dobrym dyrektorem, nauczycielem i wychowawcą. W 1869 roku przeniósł się do Kwidzyna, gdzie do 1882 pracował na stanowisku dyrektora miejscowego gimnazjum. Kolejny, ostatni etap życia Maxa Toeppena (lata 1882-1895) przypada na ponowny pobyt w Elblągu. Po powrocie do Elbląga był dyrektorem szkoły średniej, a równocześnie opiekował się archiwum miejskim. Zmarł 3 grudnia 1893 roku; został pochowany w Elblągu.
Dorobek naukowy Toeppena jest imponujący, obejmuje ponad 150 pozycji, wśród nich jest kilkanaście prac liczących po kilkaset stron. Zasłużył się głównie jako wydawca i krytyk źródeł do historii Prus Wschodnich oraz dziejopisarz tego regionu. Był prekursorem w dziedzinie pruskiej geografii historycznej, interesował się sprawami gospodarczo-finansowymi, osadniczymi, militarnymi oraz historią architektury. Wydal pierwsze monografii miast, w których przebywał najdłuższy czas Elbląga, Kwidzyna i Olsztynka. Przejawiał duże zainteresowanie kulturą duchową Mazurów. Zebrał po­nad czterdzieści podań i baśni mazurskich. Praca ta została wydana w jeżyku polskim w 1892 roku w czasopiśmie etnograficznym „Wisła", staraniem Jana Karłowicza.

Związki Toeppena z Olsztynkiem
Na szczególną uwagę zasługują związki Toeppena z Olsztynkiem. Mieszkał tutaj w okresie intensywnej pracy pedagogicznej i naukowej, osiadł w Olsztynku w wie­ku 32 lat, a wyjechał, gdy liczył 47 lat. Tutaj przyszły na świat jego dzieci - trzech synów i córka. Toeppen, jako urodzony historyk, zawsze pasjonował się tą dziedziną naukową, a mając doskonale przygotowanie fachowe potrafił tworzyć dzieła o nieprzemijającej wartości. Gromadził wszystkie dostępne informacje dotyczące przeszłości ziem, na których mieszkał. Mimo iż był Niemcem, a właściwie Prusakiem, sprawiedliwie oceniał historię i teraźniejszość. Jako pierwszy badacz w sposób naukowy udowodnił polskie pochodzenie większości ludności mazurskiej. Żyjąc wśród Mazurów, doceniał ich bogate tradycje i swoistą kulturę.
Mieszkając przez piętnaście lat w Olsztynku poznał dokładnie historię miasta i okolic. Zebrał wszystkie dostępne informacje o dziejach tych ziem. Efektem badań była pierwsza monografia Olsztynka wydana w 1859 roku w pięćsetletnią rocznicę jego założenia. Jest to wręcz bezcenna książka, ponieważ archiwalia, z których korzy­stał Toeppen, uległy w większości zniszczeniu w przyszłych burzliwych czasach. Książka została wydana w drukarni Haricha w Olsztynku, co też dodaje splendoru temu miastu.

B. Kuźniewski, Olsztynek. Miasto i gmina, Towarzystwo Przyjaciół Olsztynka, Olsztynek 2007, s. 101-103.

Paul von Beneckendorf und Hindenburg

Jego przodkowie z rodu Beneckcndorf wywodzili się od rycerzy krzyżowych, którzy osiedlili się w Prusach. Nazwisko Hindenburg było następstwem związków małżeń­skich w XVIII wieku. Urodzony w Poznaniu 2 października 1847 roku wychował się w majątku ziemskim swoich dziadków w Neudeck (Ogrodzieniec) w Prusach Wschodnich. Brał udział w wojnie z Austrią w 1866 roku, a za walkę pod Sedanem w 1870 otrzymał Krzyż Żelazny drugiej klasy. Służył w sztabie generalnym i przeszedł wszystkie szczeble kariery wojskowej. W 1911 roku został przeniesiony w stan spoczynku. Prawdziwa, niesamowita wręcz, kariera tego człowieka zaczęła się dopiero w 1914 roku, a więc gdy liczył już 67 lat. W dniu 22 sierpnia 1914 roku w Hannowerze otrzymał nominację na dowódcę VIII Armii w Prusach Wschodnich. Zwycięstwo pod Tannenbergiem i wyparcie Rosjan z Prus Wschodnich przyniosło Hindenburgowi wielką sławę i wprost nieograniczone zaufanie Niemców.
29 sierpnia 1916 roku na czele niemieckiego sztabu stanęli Hindenburg i jego zastępca, z tytułem generalnego kwatermistrza. Wierzono, że tylko oni mogą Niemcom zapewnić zwycięstwo w pierwszej wojnie światowej. Hindenburg nie odznaczał się zbytnimi zdolnościami dowódczymi. Jego najbardziej uderzającą cecha była niesłychana wytrzymałość nerwowa, pozwalająca im przetrzymać najcięższe kryzysy, symbolizująca nieugiętość niemieckiego. Wytrzymałość ta wiązała się z zadziwiającą u człowieka na tak wysokim stanowisku ciasnotą umysłową, uniemożliwiającą głębsze zrozumienie sytuacji. Istotą powodzenia Hindenburga była niepospolita umiejętność dobierania wybitniejszych dla siebie doradców np. Ludendorff, wyzyskiwania ich talentów i bezwzględnego pozbywania się ich, gdy stawali się niewygodni, przy jednoczesnym starannym unikaniu podejmowania własnych odpowiedzialnych decyzji. Mimo, ze wielu ludzi zdawało sobie sprawę z niskiej inteligencji i nielojalności Hindenburga, to jednak zachowywano to w tajemnicy i podtrzymywano jego autorytet, by nie kompromitować "najwyższego rangą i prestiżem wodza niemieckiego. W tym sensie autorytet Hindenburga stanowił kwintesencję militaryzmu niemieckiego jako zjawiska społecznego".
Hindenburg piastował funkcję szefa sztabu generalnego do końca wojny. Był zgodny co do podpisania rozejmu w listopadzie. 25 kwietnia 1925 liczący już 78 lat feldmarszałek Hindenburg został wybrany na prezydenta Rzeszy W 1932 roku doszło do ponownego wyboru na to stanowisko. Umożliwił dojście do władzy faszystom, zatwierdza­jąc w 1933 Adolfa Hitlera na stanowisko kanclerza Rzeszy.
Zmarł 2 sierpnia 1934 roku w wieku 87 lat w chwale jednego z największych bohaterów narodowych Niemiec. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w Olsztynku, jak wspominano wcześniej, a ciało Hindenburga złożono w jednej z ośmiu wież gigantycznego pomnika-mauzoleum. W pogrzebie, o wybitnie wojskowym charakterze, uczestniczył Adolf Hitler już jako Führer i kanclerz Rzeszy.

B. Kuźniewski, Olsztynek. Miasto i gmina, Towarzystwo Przyjaciół Olsztynka, Olsztynek 2007, s. 104-105.

Paweł Antoni Jedzink

Ksiądz katolicki, pracował jako misjonarz w Finlandii. Przybył do Olsztynka w 1883 roku z zadaniem budowy kościoła. W ciągu pięciu lat, głównie z ofiar wiernych z katolickiej Warmii, wzniósł kościół, plebanię i szkołę (budynek przy kościele). Konsekracji świątyni dokonał 26 września 1888 roku biskup warmiński, Andrzej Thiel. W końcu tegoż roku księdza Jedzinka przeniesiono do Poznania, gdzie został profesorem i regensem seminarium duchownego; wykładał teologię moralną. W 1915 roku otrzymał sakrę na biskupa tytularnego i odtąd pełnił funk­cję biskupa sufragana poznańskiego. Z Polakami mówił tylko po polsku, chociaż uważał się za Niemca. Nie popierał akcji germanizacyjnej i cieszył się dużą sympatią Polaków, okazując zrozumienie dla ich walki o prawa narodowe.

B. Kuźniewski, Olsztynek. Miasto i gmina, Towarzystwo Przyjaciół Olsztynka, Olsztynek 2007, s. 96.

Zdjęcie pochodzi z "Przewodnika Katolickiego" 1918 r., nr 45 - ze zbiorów PAN Biblioteki Kórnickiej, dzięki uprzejmości Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej - Poznańskiej Fundacji Bibliotek Naukowych.

Erwin Kruk

Erwin Kruk urodził się 4 maja 1941 r. w Dobrzyniu koło Nidzicy w rodzinie rolniczej. Po stracie rodziców wychowywany był przez babcię Augustę Stach oraz Idę i Wilhelma Tybussek (siostrę matki z mężem) z Elgnówka. Uczęszczał do szkoły podstawowej w Elgnówku, szkoły zawodowej w Ostródzie oraz Liceum Ogólnokształcące w Morągu, które ukończył w 1960 r. Następnie rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Po przyjeździe do Olsztyna w 1966 r. podjął pracę w redakcji gazety „Głos Olsztyński”, gdzie pracował na różnych stanowiskach przez 13 lat. W latach 1968-1971 kierował olsztyńskim ośrodkiem Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy. W 1980 r. wstąpił do NSZZ Solidarność w Olsztynie i poświęcał się problemowi krzywd wyrządzonych lokalnej społeczności w okresie powojennym. Współtworzył Mazurskie Zrzeszenie Kulturalne. W okresie lat 1980-1982 kierował działem warszawskiego Miesięcznika Krytycznego „Meritum”. Był również redaktorem czasopisma „Przemiany". W 1969 r. został członkiem Związku Literatów Polskich (do 1983 r.) i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (1967-1982, 1989). W latach 1989-1991 był senatorem I kadencji z listy Komitetu Obywatelskiego z województwa olsztyńskiego (aktualnie województwo warmińsko- mazurskie). Od 1997 do 2007 r. był świeckim członkiem Synodu Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP. Jednocześnie współzałożyciel i wieloletni prezes Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego (od 1999 roku).

 

Jego twórczość doceniono wielokrotnie. Został wyróżniony nagrodami m.in.:

- Nagrodę Pióra (1964)

- Nagroda im. Stanisława Piętaka (1977)

- Złoty Krzyż Zasługi oraz Odznaką „Zasłużonym dla Warmii i Mazur” (1979)

 - Nagrody miesięcznika „Literatura” za Książkę Roku (1988, 1989)

- Nagroda Ministra Kultury i Sztuki II stopnia w dziedzinie literatury (1989)

- Medal Marcina Lutra (1991)

- Regionalna Nagroda im. Michała Lengowskiego za całokształt twórczości literackiej (1998)

-  siódme miejsce w rankingu najwybitniejszych postaci szczególnie zasłużonych dla Olsztyna w minionym stuleciu (2000)

- Tytuł Honorowego Obywatela Miasta Olsztyna (2001)

- Nagroda Ministra Kultury w dziedzinie upowszechniania kultury (2003)

- Nagroda im. ks. Leopolda Otto (2004)

- Tytuł „Osobowość Roku Warmii i Mazur” (2005)

- Literacką Nagrodę Warmii i Mazur (2006).

- Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2007)

- Tytuł Honorowy Obywatel Olsztynka (2009)

- Medal im. ks. Twardowskiego za całokształt twórczości (2016)

- Doktorat honoris causa UWM w Olsztynie (2016 ) za tworzenie prawdziwego, sumiennego i wielowymiarowego obrazu ziemi warmińsko-mazurskiej oraz upowszechnianie go na forum ogólnopolskim, za budowanie tożsamości i rozwój dziedzictwa kulturowego regionu w wymiarze uniwersalnym, za trwające pół wieku skuteczne inspirowanie badań regionalistycznych w zakresie nauk humanistycznych i społecznych oraz za piękne owoce działań podjętych z myślą o dobru wspólnym społeczeństwa Warmii i Mazur, Polski i Europy

Źródło: (http://olsztyn.wyborcza.pl/olsztyn/1,48726,20163666,uwm-wyrozni-erwina-kruka-tytulem-doktora-honoris-causa.html)

- odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski(2016)

Utwory literackie

Rysowane z pamięci (1963)

Drogami o świcie (1967)

Na uboczu święta (1967)

Zapisy powrotu (1969)

Rondo (1971)

Moja Północ (1977)

Powrót na wygnanie (1977)

Łaknienie (1980)

Poezje wybrane (1984)

Z krainy Nod (1987)

W cieniu (1988)

Kronika z Mazur (1989)

Znikanie (2005)

Spadek : zapiski mazurskie 2007-2008 (2009)

Włodzimierz Kowalewski

ur. 11 listopada 1956 w Olsztynku – prozaik polski, krytyk literacki, felietonista radiowy, nauczyciel.

Ukończył studia polonistyczne na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, pracował jako nauczyciel języka polskiego w szkołach podstawowych w Steklinku i Wipsowie, następnie w II Liceum Ogólnokształcącym im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Olsztynie. Współpracował ze stowarzyszeniem kulturalnym i pismem "Borussia" oraz "Przeglądem Artystyczno-Literackim" w Toruniu.

Opublikował m.in. zbiory wierszy Idę do Ciebie spod sklepionego łuku bramy (1981) i Epoka przyćmiona (1981), zbiory opowiadań Cztery opowiadania o śmierci (1993), Powrót do Breitenheide (1997), Światło i lęk. Opowiadania starej daty (2003), powieści Bóg zapłacz! (2000), Excentrycy (2007) i Ludzie moralni (2012). Za powieść Bóg zapłacz! i zbiory opowiadań Powrót do Breitenheide oraz Światło i lęk był nominowany do nagrody NIKE (1998, 2001, 2004). W 2003 otrzymał Nagrodę Literacką Miast Partnerskich Torunia i Getyngi im. S. B. Lindego [wraz z Barbarą Koehler]. Jego utwory doczekały się przekładów na języki niemiecki, litewski i węgierski.

Nominowany do Nagrody literackiej Nike oraz do Paszportów Polityki. Jego opowiadania ukazywały się między innymi w Austrii i na Węgrzech. 15 listopada 2003 roku uhonorowany Nagrodą Literacką im. Samuela Bogumiła Lindego. 15 stycznia 2004 został uhonorowany Nagrodą Prezydenta Miasta Olsztyn – otrzymał Statuetkę św. Jakuba w dziedzinie kultury. W 2008 otrzymał Literacką Nagrodę Warmii i Mazur za powieść Excentrycy.

źródło: Wikipedia

W roku 2013 podczas XIII Festiwal Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej „Dwa Teatry” w Sopocie Włodzimierz Kowalewski otrzymał nagrodę za oryginalny scenariusz słuchowiska „Powrót do Breitenheide”. Słuchowisko miało swoją premierę na antenie Radia Olsztyn. 

Już wkrótce rozpoczną się zdjęcia do filmu "Excentrycy" w reżyserii Janusza Majewskiego. Obecnie Włodzimierz Kowalewski pracuje nad scenariuszem fabularyzowanej biografii Habsburgów żywieckich.

źródło: olsztyn24.com

zdjęcie: 

http://kto.wm.pl

 

Komentarz Włodzimierza Kowalewskiego:

Szanowni Państwo,

bardzo się cieszę, że umieściliście moją notę biograficzną i zdjęcie na stronie miasta, w rubryce “Sławni i niezwykli ludzie Olsztynka”. Bardzo za to dziękuję, urodziłem się w Olsztynku, mieszkałem tam przez pierwszych dziewięć lat życia przy ul. Sienkiewicza i jestem z tego powodu dumny, czując się jednocześnie mocno związanym z moim rodzinnym miastem. Stworzyłem też w swoich książkach kilka niewielkich opisów Olsztynka nie wymieniając nazwy miasta i licząc, że na obszerniejsze opisy przyjdzie jeszcze czas.

Pozdrawiam serdecznie

 

WłodzimierzKowalewski

Na dowód, że Olsztynek wrył się głęboko w pamięć i jest drogi sercu pisarza Pan Włodzimierz przesłał opowiadanie: 

 

Włodzimierz Kowalewski

POMNIK

Nie powiem,  jak miała na imię. Prawdziwe imiona są tu bez znaczenia, zwłaszcza, że historia jest brutalnie, aż do kiczu prawdziwa i razi pretensjonalnością,  jakiej brak w dobrej literaturze, ale za to pełno w życiu.

Byłem wtedy prawie siedmioletnim  mężczyzną i chyba musiała mi się podobać, skoro pamiętam tyle szczegółów: modną krótką fryzurkę, jasny kosmyk nad czołem, lśniące szprychy roweru, modne spodnie-rybaczki koloru khaki. Wyobrażam sobie, że cała była krzykiem mody, kłuła w oczy małomiasteczkowe matrony,  od rana do nocy sterczące w oknach i z łokciami na poduszce wypatrujące nowych tematów do plotkarskiej obróbki.  Studiowała przecież w Stolicy,  na jedynym uniwersytecie, do którego dawało się z naszej mazurskiej mieściny dojechać bezpośrednim pociągiem. Fantazja zatem podpowiada: na pewno bywała w „Manekinie”,  chodziła na włoskie filmy,  tańczyła rock’n rolla w starych „Hybrydach” przy Mokotowskiej,  choć równie dobrze mogła być obłożoną skryptami „okularnicą” ze znanej piosenki z tamtych czasów, zamykającą się wieczorami w akademikowym „pokoju cichej nauki”. Ale może świetnie godziła jedno i drugie, nie marnując tych najlepszych chwil, jakie Pan Bóg podsuwa w prezencie młodej dziewczynie,  przymknąwszy przedtem oko.  Jej rodzice mieszkali na przyległej ulicy,  spotykałem  ją chyba tylko wakacyjną porą, bo do dziś kojarzy mi się ze spiekotą, pustką, oślepiającym słońcem.  Spotykałem  pewnie wtedy,  gdy Babcia wysyłała mnie  po chleb do sklepiku przy piekarni. Do tego samego cuchnącego śledziami ni to kiosku, ni to pawilonu z werandą, dzięki któremu świadomie pamiętam także „kryzys kubański”, a to za sprawą widoku staruszka, pana M., z lamentem i pomstowaniem  wlokącego w dół po drewnianych schodkach pięćdziesięciokilowy wór cukru na wojenne zapasy; podobno wydał nań całą emeryturę.  Później, gdy zagrożenie minęło, nie chcieli mu go przyjąć z powrotem i przez parę lat mozolnie wyprzedawał ten cukier sąsiadom.

Któregoś sierpniowego popołudnia ganiałem jak zwykle koło domu  w towarzystwie Jędruka,  młodszego  koleżki, wyrosłego  dopiero co z piaskownicy.  Nagle złapała mnie jakaś obca, gruba kobieta i siłą przyciągnęła do tłustego brzucha.

- Biedny ty biedny,  malutki!  Oj, biedny ty biedny! – zawodziła nade mną płaczliwie, głaszcząc niezdarnie moją wystrzyżoną łepetynę.  Zacząłem wrzeszczeć, Jędruk też,  pomyślałem,  że zaraz ją kopnę albo ugryzę, ale wyrwałem się i uciekłem. Wystraszony wskoczyłem do poniemieckiej wędzarni,  wielkiej żelaznej beczki sterczącej pod płotem w rogu podwórza;  długo nie chciałem wyjść, potem nie mogli mnie domyć z sadzy.

Przyczyną tej erupcji czułości obcej osoby była pogłoska, jaka nagle gruchnęła po okolicy:  że moja Matka utonęła w jeziorze.  Podobno dostała szoku termicznego skacząc do wody, wyciągnęli ją martwą.  Ludzie zaraz dopasowali podawaną z podwórka na podwórko sensację do konkretnej osoby: młoda, świetnie pływała, lubiła wiosłować, skakać z trampoliny.  Ale Matka w tym czasie bezpiecznie ślęczała nad swoimi finansowymi tabulogramami w ponurym gmachu  olsztyńskiej Dyrekcji PKP,  przeklinając,  że z powodu bilansu przy tak pięknej pogodzie musi  po godzinach zostawać w pracy. 

To zginęła… Ona!

Poprzedniego dnia przyjechali do niej autostopem znajomi z Warszawy, wśród nich narzeczony. Może wyglądali jak bandy autostopowiczów, których widywałem latem podczas nudnych, niedzielnych spacerów  za miasto,  przy rozwidleniu szos na Wybrzeże i na Mazury? To pewnie też byli studenci: wylegujące się w rowie panny z zawojami na głowach ( Matka krzywiła się, pełna niesmaku ), faceci w kowbojskich kapeluszach i z frędzlami od firanek doszytymi wzdłuż spodni. Kolorowi, odjechani, hałasujący gitarami, udający wolnych – chociaż „summer of love” miało dopiero nadejść, i to nie w tym kraju.  Rano ruszyli wszyscy na dziką plażę nad najpiękniejszym jeziorem naszej krainy, słynnym z niedostępnego jak forteca ośrodka wypoczynkowego dla partyjnych bonzów, gdzie Gomułka i Chruszczow polowali na dziki przywiązane do drzew. Tam, w rozsłonecznionej zatoczce znienacka weszła w swój własny mit, o mocy większej, niż mógłbym przypuszczać.

Nie byłem na pogrzebie ani w żaden sposób nie odczułem nieszczęścia, o którym przez kilka tygodni mówiło całe miasteczko. Zbliżał się wrzesień, szedłem do pierwszej klasy, najbardziej interesowały mnie pachnące nowością książki, tornister,  piórnik i obsadki; dzieci bywają pragmatyczne i bezwzględne.  Czasem Matka z Babką szeptały coś tam zasłyszanego w sklepie:  o szyciu sukienki do trumny,  o chłopaku,  który wiele razy jechał pięć godzin z Warszawy, pędził przez całe miasteczko,  by zasypać grób naręczami róż  i natychmiast wracać powrotnym pociągiem odchodzącym za dwadzieścia minut. Nie odtworzę też rozpaczy jej rodziców, bo tego nie można sobie nawet wyobrazić, co dopiero opisać. W każdym razie postanowili wznieść swojej córce nagrobek,  jakiego nikt dotąd nie widział na miejscowym cmentarzu. Pojawił się,  gdy już powoli zapominano o tragedii,  od razu wstrząsnął opinią.  Niektórzy podziwiali odwagę, inni chichotali zgryźliwie, licząc cudze pieniądze oraz  pomrukując pod nosem o „bogaczach” i „snobach”.  Zgorszone okienne matrony dopatrywały się obrazy boskiej.

We Wszystkich Świętych i my z Matką poszliśmy na cmentarz. Bez wątpienia ze wścibskiej ciekawości  –  przedtem tego nie robiliśmy,  nikt z rodziny jeszcze tam nie leżał.  Nad miasteczkiem wisiała głucha melancholia jesieni,  pustymi zazwyczaj ulicami ciągnęły tłumy, dźwigające znicze i doniczki,  skrzętnie omijające dwa zamknięte od wojny cmentarze  poniemieckie.  Ja również zawsze obchodziłem je z daleka,  bałem się ich. O tej porze roku tonęły w masach zwiędłych liści, przez które przebijały się szczyty żelaznych ogrodzeń  i  fragmenty upiornych nagrobków z połyskliwego, czarnego kamienia.  Czasem widywało się tam pojedyncze,  ciemne postacie zapalające świeczki.  Wiele lat później jeden z nich zlikwidowano, a drugi poddano prawdziwie socjalistycznej modernizacji – wywieziono marmury,  na miejscu zbudowano dwa bloki mieszkalne z wielkiej płyty,  resztę zamieniono na park.

Jej nagrobek był śnieżnobiały.  Odcinał się wielkością od innych, położonych w górnej części cmentarza,  tuż za kaplicą. Wręcz porażał wzrok, wyrastając ponad zwykłą szarzyznę lastrikowego kamieniarstwa.  Najważniejszą część pomnika stanowiła rzeźba, w sprowadzonej do najprostszej postaci formie przedstawiająca złamany kwiat, obok, skomponowane w tej samej przestrzeni trzy krzyże,  niewątpliwie nawiązujące do Golgoty.  Jak u Picassa, Moore’a, Giacomettiego,  może toporne, naiwne, amatorskie, ale – mimo symboliki śmierci - żywe odbicie nowoczesnych tendencji w sztuce tamtych czasów.  Wtedy ani Matka, ani ja – rzecz jasna – o tym nie wiedzieliśmy. Tymczasem naokoło wciąż stali ludzie,  patrzyli po sobie i na siebie,  dostawiali nowe światełka.

Niedługo potem na zawsze wyjechaliśmy z miasteczka.  Życie toczyło się dalej,  dramatyzm tego zdarzenia zgasiły inne, bliższe, dotkliwsze.  Cały czas nosiłem jednak w pamięci kształt złamanego kwiatu,  jakby wszystko, co miał wyrażać, dotyczyło także i mnie.

Przez wiele lat od przypadku do przypadku wpadałem na tamten mały cmentarz i przyglądałem się pomnikowi. Tkwił we mnie jak bezsensowny cierń, lecz na zewnątrz nie budził już emocji,  potem nawet zainteresowania. Ludzie przyzwyczaili się, znudzili, warszawski narzeczony przestał odbywać swoje podróże. To, co najbardziej bulwersuje, obojętnieje najłatwiej.  Z roku na rok na nagrobnej płycie widywałem coraz mniej  kwiatów,  w końcu zostały tylko sztuczne wiązanki.  Ostra biel szarzała, wtapiając się w tło.  Później polichromia zaczęła odpadać, ukazując gruzłowaty beton, z którego odlano całość. Ktoś nieudolnie próbował naprawić coraz liczniejsze pęknięcia,  podeprzeć przechylającą się na bok konstrukcję. Wreszcie za kolejnym razem, z daleka, już od cmentarnej bramy spostrzegłem, że pomnika nie ma. Znikł. Zastąpił go banalny,  polerowany nagrobek ze złotymi literkami.

W tym samym czasie redagowałem księgę pamiątkową z okazji jubileuszu szkoły, w której uczyłem polskiego.  Musiałem w związku z tym poszukać jakiegoś dokumentu w archiwum. Trzeba było zejść na niski parter modernistycznego gmaszyska, potem zrobić dobre pół kilometra  korytarzami,  aby dotrzeć do okratowanego pokoiku,  ukrytego gdzieś za siłownią  i  magazynkiem wuefistów.  Z trudem pokonałem patentowe zamki, kłódki i sztaby.  Wewnątrz paliło się brudne światło, cuchnęło kurzem; rzadko kiedy ktoś tu zaglądał. Nie bardzo wiedząc, od czego zacząć, na chybił trafił otworzyłem jedną z szaf. Nagle prosto na mnie wysypał się z góry stos starych protokołów maturalnych. Odskoczyłem, otrzepując ubranie i klnąc, że będę musiał to wszystko sprzątać. Odruchowo podniosłem pierwszy lepszy formularz.

To był… Jej protokół!

Ściskałem w palcach pożółkły, napęczniały papier z Jej imieniem i nazwiskiem! Mało! Tylko do tego jednego arkusza  ktoś nie wiadomo po co dopiął legitymacyjne zdjęcie!  Krótka fryzurka,  jasny kosmyk nad czołem. Skupiony wyraz oczu i ust, jakby wymuszony powagą sytuacji – oficjalnego fotografowania, trudnego egzaminu, wchodzenia w dorosłość. Twarz, której prawdziwe rysy zobaczyłem teraz po raz pierwszy! Do głowy by mi nie przyszło, że tu zdawała maturę, że dojeżdżała albo mieszkała w internacie,  przecież w naszym rodzinnym miasteczku też istniało niezłe liceum.

- Jaki znak mi dałaś? Czego ode mnie chcesz? – myślałem potem przez całe lata i dotąd nie znalazłem odpowiedzi. Zrobiłem więc tyle, ile mogłem zrobić: opisałem Ją w jednej z dygresji  powieści „Bóg zapłacz!”

Niezwykłość znikania jest fenomenem pozornym, tak naprawdę należącym do zwykłego porządku świata. Nikt chyba nie zaprzeczy, że strefa niebytu istnieje obiektywnie. Że niekiedy z całą gwałtownością dopomina się o pamięć.

Włodzimierz Kowalewski, 2012, pierwodruk ukazał się w kwartalniku artystycznym “Bliza” 4/2012, numer tematyczny “Kulturowa amnezja”.

Andrzej Waluk

Mieszkaniec Olsztynka, ur. 06.01.1968 r, światowej klasy stereografer (3D), filmowiec, autor zdjęć i filmów reklamowych 3D, producent, gitarzysta (m. in. zespołu "Yeti", największy przebój "Tańczę w środku miasta" w 1998 r. znalazł się na "Twojej Liście Przebojów" w TVP1). Od ponad 15 lat zajmujący się techniką 3D. Jeden z założycieli Polskiego Klubu Stereoskopowego, pracował przy ponad 20 projektach stereoskopowych.

W 2005 roku, z okazji 60-lecia "Dziennika Bałtyckiego", ukazało się pierwsze w Polsce trójwymiarowe wydanie gazety, wyróżnione nagrodą Grand Prix Konkursu Innowacji w Mass Mediach Media Trendy. W 2006 zaprezentowano jego film „Gdynia-Cała Naprzód!” podczas uroczystego otwarcia XXXI Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W 2007 otrzymał honorowe wyróżnienie na Festiwalu Filmów Stereoskopowych w Californii za ten film. W  2007 r. został uhonorowany nagrodą Talent Roku, przyznaną przez Fundację Środowisk Twórczych w Olsztynie. W 2008 r. realizował film stereoskopowy w Mongolii w ramach ekspedycji „Żaglowozem przez Mongolię”. W 2009 r. jego film prezentowany był podczas konferencji Stereoscopic Displays and Applications w Californii. W 2009 r. zrealizował pierwszy polski dokument w  3D „Likwidacja 08.1944”. Stereografer w wielu filmach fabularnych.

Uhonorowany nagrodą „Master of Cinemagic” na VI Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Cinemagic.pl w Warszawie w 2011 r.

Filmografia:  „Gdynia-Cała Naprzód”, „Likwidacja 08.1944”, „1920 Bitwa Warszawska”, „Latająca maszyna” („The Flying Machine”), „Kac Wawa”, „Die Vermessung der Welt” („Measuring the world”), „Jak powstawał chleb?” (projekcja w Muzeum Budownictwa Ludowego – Parku Etnograficznym w Olsztynku).

wykorzystano informacje z artbiznes.pl

zdjęcia: http://www.wkrakowie.pl, http://kinoamator.net, http://filmyonlines.pl/, http://juliansdrob.blogspot.com, http://www.br.de/, http://olsztynek.wm.pl/

Marcin Cielecki

Marcin Cielecki (ur. 1979) - poeta, eseista i recenzent, autor zbiorów wierszy Węsząc za... (1996), Czas przycinania winnic (2002) i Ostatnie Królestwo (2010). Marcin Cielecki publikował na łamach "Undergruntu", "Więzi", "Znaku", "Zeszytów Poetyckich", "W drodze", "Frondzie". Mieszka w Olsztynie. Pracuje jako nauczyciel historii i WOSu... 

źródło: Wikipedia

zdjęcie: http://gilling.info

...w I Liceum Ogólnokształcącym im. Jacka Kaczmarskiego i Gimnazjum Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich w Olsztynku. Od 1 września 2014 r. - I LO im. A. Mickiewicza w Olsztynie. Pomysłodawca i inicjator nadania Liceum imienia barda "Solidarności" Jacka Kaczmarskiego. Stypendysta programu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 

 

 

źródło: Leksykon Kultury Warmii i Mazur

 

Wiersze

Wojciech Kopeć

Wojciech Kopeć, czołowy lekkoatleta AZS UWM oraz Harding University (USA), pochodzi z uzdolnionej sportowo rodziny. Największe sukcesy odnosił w biegach przełajowych. Wielokrotnie nagradzany, w tym nagrodą sportową Burmistrza Olsztynka. Był członkiem kadry PZLA przygotowującej się do startu na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Ponieważ uzyskał stypendium w USA zrezygnował z przygotowań. Ostatnio specjalizuje się w biegach ulicznych (maratonach i półmaratonach) zajmując czołowe miejsca w kraju i za granicą.

 Swaderki 20/2, 11-015 Olsztynek, Phone: 531-772-448,  w_kopec86@yahoo.com, wkopec@harding.edu

 

Rekordy Życiowe:    

Maraton  (2:22:15)- Knoxville, TN, USA 2013

Półmaraton (1:07:37)—Zbąszyń, Polska 2013

10km Stadion (30:03:78)—Międzyzdroje, Polska 2005

10km Ulica (30:30)—Halloween, Francja 2006

10km Przełaj (31:09)-Fayetteville, AR, USA 2010

8km Przełaj (24:49)—Louisville, KY, USA 2010

5km Stadion (14:30:40)—Białystok, Polska 2004

5km Ulica (14:23:00) Grand Junction,CO 2013(el.4500f/1500m npm)

3km Przeszkody (9:05:91)—Louisville, KY, USA 2011

3km Stadion (8:21:72)—Warszawa, Polska 2006

1 mila Hala (4:14:15)-Indianapolis,IN,USA 2011

1 mila Ulica (4:18)- Little Rock, AR, USA 2013

1500m Stadion (3:54:75)—Poznań, Polska 2004

1000m Stadion (2:27:05)—Olsztyn, Polska 2005

800m Stadion (1:56:30)—Olsztyn, Polska 2005

 

Życiorys:                            5km/10km/Półmaraton/Maraton 

Wiek: 27

Urodziny: 05/30/1986

Wzrost: 176cm/5’9”

Waga: 140lbs/162kg

Doświadczenie: 10

Adres Domowy: Swaderki, Polska via. Warsaw, Polska

 

Wszystkie Półmaratony I Maratony w 2013

- 1 Miejsce w  Mississippi River Marathon w Greenville, MS - 9 Lutego 2013 roku z czasem 2:30:00 (trening)

- 3 Miejsce w Mercedes Birmingham Marathon w Birmingham, AL- 17 Lutego 2013 roku z czasem 2:22:48

- 5 Miejsce w  Lucky Little Rock Marathon w Little Rock, AR- 3 Marca 2013 roku z czasem 2:25:56

- 3 Miejsce w Germantown Half Marathon w Germantown, TN- 17 Marca 2013 roku z czasem  1:07:51

- 1 Miejsce w Scottsboro Half Marathon w Scottsboro, AL- 30 Marca 2013 roku z czasem 1:12:14(Trening-Rekord Trasy)

- 1 Miejsce w Covenant Health Knoxville Marathon w Knoxville, TN- 7 Kwietnia 2013 roku z czasem 2:22:15 (Rekord Życiowy- Rekord Trasy)

- 7 Miejsce w Murray Half Marathon w Murray, KY- 13 Kwietnia 2013 z czasem 1:11:44

- 2 Miejsce w Carmel Marathon Weekend w Carmel, IN- 20 Kwietnia 2013 roku z czasem 2:24:54

- 2 Miejsce w Glass City Marathon w Toledo, OH- 27 Kwietnia 2013 roku z czasem 2:22:49

- 3 Miejsce w Lincoln Marathon w Lincoln, NE- 5 Maja 2013 roku z czasem 2:25:56

- 3 Miejsce w Scheels Fargo Marathon w Fargo, ND- 18 Maja 2013 roku w czasie 2:34:17

- 3 Miejsce w Mt. Sneffels Half-Marathon w Ouray, CO- 10 Sierpnia 2013 roku z czasem 1:12:36 (wysokość: 7100ff/2200m npm.)

- 1Miejsce w Sioux Falls Marathon w Sioux Falls, SD- 8 Września 2013 roku z czasem 2:29:08 (Rekord Trasy)

- 1Miejsce w II Półmaraton Jakubowy w Olsztyn, Polska- 15 Września 2013 roku z czasem 1:08:08(Rekord Trasy)

Janina Dobrowolska

Janina Dobrowolska poetka związana z Warszawą, a od ponad 20 lat - z Berlinem. Młodzieńcze lata spędziła w Olsztynku. I choć był to krótki okres (1960-63) to zapadł jej głęboko w pamięci. Być może dlatego, że spotkała tu życzliwych ludzi, m. in.  Jadwigę Ziółkowską – dyrektor Państwowego Domu Dziecka nr 1 im. Janusza Korczaka w Olsztynku oraz niezwykle oddanych dzieciom pracowników tej placówki. Pamięta też nauczycieli oraz koleżanki i kolegów ze szkoły podstawowej. To właśnie w Olsztynku zrodziło się jej wielkie zainteresowanie literaturą. Ale późniejsza dalsza nauka, rola matki, żony i aktywność zawodowa nie pozwalały na realizację tej największej w jej życiu pasji. Będąc już na emeryturze wróciła do poezji, a obecnie próbuje również sił w prozie. Od kliku lat powstają więc strofy z tęsknoty do kraju, miłości do literatury a w szczególności do poezji i języka ojczystego

Wydała trzy tomiki wierszy:

„Z Tobą, Poezjo” (Warszawa 2012, Wydawnictwo: Poligraf, ISBN: 978-83-62752-99-7):

Jej postać popularyzuje w Olsztynku Alicja Chrzanowska, emerytowana nauczycielka języka polskiego, poszukująca nieustannie w naszym ojczystym języku prawdy i piękna. Polecamy artykuły w „ALBO” nr 4, 5, 7 i 9 z 2013 r. dostępne tutaj.

 

TĘSKNOŚĆ NIEPOSKROMIONA

 

Jak żyć mi na obcej ziemi?...

Jesień złoci się, czerwieni,

Do szkół podążają dzieci

I radosny dzwoni gong.

Błyszczą się na polach skiby,

Las zaprasza już na grzyby,

Słońce coraz niżej świeci,

Mgła zatacza szerszy krąg.

 

Mroźny powiew z tamtej strony

I poranek oblodzony,

Wszystko skrzy się dookoła,

Bałwan już podkręca wąs.

Z nieba śnieg bez przerwy prószy,

Marzną nogi, marzną uszy,

Dzwonią dzwonki, kulig woła,

Wiatr Ze śniegiem wpada w pląs.

 

Wiosna w sercu, wiosna w kraju

Przy znajomym tam ruczaju,

Dzwoniąc, idą paść się krowy

Przez zielony dywan łąk.

Kwieciem sad jest obsypany

I akacje, i kasztany,

Majem pachnie bez liliowy

I na krzewach róży pąk.

 

Lato w pełni swej urody,

W lasach czernią się jagody,

Dookoła błękit nieba,

Słońce rzuca krótki cień.

Chlebem napęczniałe kłosy,

Radość niosą ludzkie głosy,

A wiatr szumem liści śpiewa

I kołysze znojny dzień.

 

Ponad życia mimozami,

Tęskność moja mknie skrzydłami

Za ojczystym starym dachem,

Co dziecięcy uśmiech strzegł.

Spod zmęczonej mej powieki

Widzę z bliska kraj daleki,

Gdzie brzeg Wisły z żółtym piachem

Z moją drogą doń się zbiegł.

 

(Z tomiku „Pisz do mnie…”, s. 61-62)

 

W POŁUDNIE

W południe próżno szukać jakichkolwiek cieni

Na ścieżce wrytej w ziemię i bezład kamieni.

Słońce przed własnym żarem uciekając trwożnie,

Wciska się w środek nieba, oślepiając groźnie.

 

Obłok, co przez pomyłkę był w jego zasięgu

Zniknął. I już nie dotknął linii widnokręgu.

Powietrze drga, a drzewa chowając się w sobie,

W porę zgadły, że słońce z południem jest w zmowie.

 

W sennej ciszy zanika jej własne bezbrzmienie...

Żuraw zaś prostym dziobem przekrawa promienie

Słońca, które umyślnie – dla własnej wygody –

W stawie pełnym błękitów szukają ochłody.

 

A niebo, obejmując widome pół świata,

Trwoni błękity w stawach i chabrowych kwiatach.

I już – omdlałe – w dreszczach piekielnego żaru,

Chowa się coraz bardziej w głąb swego bezmiaru.

 

(Z tomiku „Pisz do mnie…”, s. 101)

Honorowi Obywatele Olsztynka

Tytuł "Honorowy Obywatel Olsztynka" otrzymali:

w 2004 r.

Tadeusz Kufel - długoletni dyrektor Muzeum Budownic­twa Ludowego w Olsztynku, inicjator sesji popularno-naukowych. Pod Jego kierownictwem "Skansen" rozbudował się, stanowiąc dużą atrakcję turystyczną, znaną nie tylko w Polsce.

Krzysztof Pawiński - właściciel największego zakładu produkcyjnego na naszym terenie. Systematyczny rozwój przedsiębiorstwa przyczynia się nie tylko do roz­woju gminy, ale także produkowanymi wyrobami promuje miasto. Sok "Kubuś" kojarzony z Olsztynkiem jest tego najlepszym przykładem. Dyrekcja zakładu systematycznie współpracuje z wieloma organizacjami pozarządowymi będąc ich największym sponsorem.

Steffen Blau - członek Ra­dy Związku Gmin Walkenried, który od zawarcia porozumienia partner­skiego współpracując z licznymi organizacjami dobroczynnymi w Niemczech, zaangażował się w orga­nizowanie pomocy humanitarnej. Swoją działalnością wspiera Dom Dziecka w Olsztynku, Stację Socjalną Johannitów, a także Związek Harcerstwa Polskiego.

Uve Kuschel - pełniąc funkcję pełnomocnika projektów na Polskę Zarządu Północnego Okręgu Johannitów w Eutin. Od 1996 roku wspierał młodzież ze Szczepu Harcerskiego w Olsztynku. Dzięki jego pomocy i współpracy zostało podpisane międzynarodowe porozu­mienie pomiędzy organizacjami młodzieżowymi. Przyczynił się do wyposażenia dru­żyny harcerskiej w bardzo potrzebny i wartościowy sprzęt, organizując im­prezy i wyjazdy na zawody ratownictwa przedmedycznego. Był wieloletnim opiekunem Stacji Socjalnej Johannitów w Olsztynku.

Christian Meyl - Przewodniczący Stowarzyszenia do Wspie­rania Stacji Socjalnych Johannitów, udzielającego pomocy wielu instytucjom medycznym na terenie gmi­ny, a przede wszystkim Przychodni Rejonowej, pomagającego także osobom prywatnym, głównie chorym dzieciom; będąc lekarzem wie, jak ważny w procesie leczenia jest dobry sprzęt. Dzięki jego pomocy trafiło go do Olsztynka dość dużo.

Hubertus Schütte - były zastępca dyrektora Związku Gmin Walkenried, współtwórca i koordynator porozumienia o partnerstwie podpisanego pomiędzy związkiem gmin a Gminą Olsztynek, praktycznie zaangażowanego w realizację zapisów tej umowy, współzałożyciel i przewodniczący Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Walkenried. Od kilku lat zamieszkuje w Polsce.

Karl-Heinz Woyda - komendant straży pożarnej z Bad Sachsa, współpracujący z Ochotniczą Strażą Pożarną W Olsztynku, zaangażowanego w pomoc dla domu dziecka, organizującego wyjazdy młodzieży ze szkół ponadgimnazjalnych do gmin Bad Sachsa.

w 2009 r.

Erwin Kruk – pisarz, poeta i dziennikarz. Urodził się 4 maja 1941 r. w Dobrzyniu koło Nidzicy w rodzinie rolniczej. Po stracie rodziców wychowywany był przez babcię Augustę Stach oraz Idę i Wilhelma Tybussek (siostrę matki z mężem) z Elgnówka. Uczęszczał do szkoły podstawowej w Elgnówku, szkoły zawodowej w Ostródzie oraz Liceum Ogólnokształcące w Morągu, które ukończył  w 1960 r. Następnie rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jego twórczość wielokrotnie doceniono i wyróżniono nagrodami. W swoich książkach i artykułach często wracał do rodzinnych stron i podkreślał specyfikę mazurskich terenów. Erwin Kruk jest popularyzatorem oraz promotorem naszej gminy w regionie i na terenie całej Polski.

w 2014 r.

Irena Petryna – wieloletni nauczyciel olsztyneckich szkół i dyrektor Szkoły Podstawowej w Waplewie, radna i wiceprzewodnicząca Rady Narodowej Miasta i Gminy Olsztynek, posłanka II kadencji Sejmu RP, radna sejmiku warmińsko-mazurskiego i wicemarszałek województwa. W 2002 roku została szefową warmińsko-mazurskiej kasy chorych, następnie oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Od 2005 roku zajmuje stanowisko dyrektora Samodzielnego Publicznego Zespołu Gruźlicy i Chorób Płuc w Olsztynie. Wieloletnia mieszkanka Olsztynka. Jako posłanka aktywnie wspomagała proces przekształcenia Zakładu Przetwórstwa Owoców i Warzyw w Olsztynku i Banku Spółdzielczego w Olsztynku, co uchroniło je od likwidacji. Była inicjatorką rozbudowy szkoły w Waplewie oraz nadzorowała cały proces budowy. Wspierała również odbudowę wieży Salonu Wystawowego MBL. Wsparła Ochotniczą Straż Pożarną w Olsztynku w pozyskaniu samochodu do ratownictwa drogowego.

dr inż. Kazimierz  Kujawa – członek  Zarządu Grupy Maspex Wadowice TYMBARK MWS O/OLSZTYNEK, wiceprezes, przewodniczący Rady Nadzorczej Grupy Maspex Wadowice, członek konwentu Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie w kadencji 2012-2016. Uczestniczył w procesie przekształcenia podupadającego państwowego Zakładu Przetwórstwa Owoców i Warzyw w Olsztynku. Od wielu lat nadzoruje olsztyneckim zakładem, który wchodzi w skład wiodącej na rynkach polskim i Europy środkowo - wschodniej grupy kapitałowej MASPEX. Zakład w Olsztynku jest największym i najnowocześniejszym pracodawcą na naszym rynku.

Ryszard Ziemblicki – W latach 1981 - 1985 pracował jako naczelnik Miasta i Gminy Susz. W latach 1986 -1987 był zastępcą nadleśniczego w Nadleśnictwie Olsztynek, w 1988 roku awansował na stanowisko nadleśniczego. Radny i Przewodniczący Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Olsztynku w latach 1998-2002. Od 1 stycznia 2003 roku zastępca dyrektora ds. gospodarki leśnej w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie. Od 2008 r. dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku. W 2012 r. uhonorowany tytułem Honorowego Wilka Piskiego, nadawanego osobom, które w szczególny sposób przyczyniają się do rozwoju powiatu piskiego.

Jan Nilsson – Założyciel Stowarzyszenia Polsko-Szwedzkiego w Strängnäs, od 2004 roku trwa współpraca polsko-szwedzka. Z inicjatywy Jana Nilssona w 2002 r. odnowiono kontakty z Olsztynkiem, a w lipcu 2004 r. podpisano przyjacielskie porozumienie pomiędzy Gminą Olsztynek a Gminą Strängnäs.

Bernard i Lucienne Moreau – Założyciele Stowarzyszenia Polsko-Francuskiego w Indre, i od 20 lat organizatorzy współpracy polsko-francuskiej. Prezesem Stowarzyszenia jest Bernard Moreau. Organizują liczne wymiany pomiędzy partnerami z Polski i Francji.

Zasłużeni dla Olsztynka

Wyróżnienia "Zasłużony dla Olsztynka" otrzymali:

 

W 1999 r.

Jan Bondaruk - długoletni dyrektor Liceum Ogólnokształcącego w Olsztynku, ceniony nauczyciel i wychowawca młodzieży,

A. Gowkielewicz

śp. Antoni Gowkielewicz - społecznik­ inicjator wielu prac społecznych, które realizował razem z mieszkańcami i które przyczyniły się do rozwoju miasta, jeden z inicjatorów budowy przedszkola przy ul. Szkolnej,

śp. Jan Iwanowicz - aktywny działacz sportowy, zaangażowany w rozwój piłki nożnej i kolarstwa na terenie Olsztynka,

Irena Petryna - nauczycielka szkół w Olsztynku i dyrektor szkoły w Waplewie (walnie przyczyniła się do rozbudowy i modernizacji tej placówki), do dziś jedyna posłanka na Sejm z terenu naszej gminy, aktywnie działająca na rzecz miasta i gminy oraz OSP.

E. Rumbuć

śp. ks. kan. Eugeniusz Rumbuć - długoletni proboszcz Parafii Rzymskokatolickiej pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, bardzo życzliwy i rozumiejący swoich parafian.

śp. Helena Rymkiewicz - inicjatorka powstania Klubu Seniora, organiza­torka wielu imprez, umiejętnie integrująca środowisko ludzi starszych, pochodziła z Wileńszczyzny.

Ginter Sopella - wieloletni sołtys wsi Kurki - Ząbie, umiejący integrować społeczeństwo lokalne, radny trzech kadencji,

Ewald Szarnowski - wieloletni sołtys wsi Pawłowo, radny kilku kadencji Rady Miejskiej, inicjator wielu działań na terenie sołectwa, długoletni działacz Ochotniczej Straży Po­żarnej,

Rosemarie Trzaska - była miesz­kanka Olsztynka, która przyczyniła się do odbudowania wieży kościoła ewangelickiego, odrestaurowania gotyckich piwnic zamkowych oraz pomogła w sprowadzeniu dzwonu do naszego miasta (codziennie w samo południe rozbrzmiewa jego dostojny "głos pojednania"), "ambasador" spraw Olsztynka na terenie Niemiec.

Jerzy Tytz - pierwszy samorzą­dowy burmistrz Olsztynka dwóch kadencji, inicjator działań proekologicznych w gminie, wspierający inicjatywy tworzenia organizacji pozarządowych, aktywnie współpracujący z tymi organizacjami, zwolennik współpracy międzynarodowej podpisał pierwsze porozumienia o współpracy z zagranicą.
 

W 2004 r.


Jan Budziński - samorządowcowi, radnemu kilku ka­dencji, jednemu z twórców samo­rządności lokalnej Olsztynka po transformacji ustrojowej, długolet­niemu kierownikowi Obwodu Drogowego w Olsztynku, obecnie dyrektorowi Powiatowej Służby Drogowej, zawsze, chętnie wspierającemu samorząd lokalny.

T.M. Chrzanowski

śp. Tadeusz Mieczysław Chrzanowski - długoletniemu nauczycielowi i wychowawcy mło­dzieży, aktywnemu działaczowi na rzecz rozwoju miejscowej oświaty, inicjatorowi Stowarzyszenia "Pro Gimnazjum", propagatorowi idei rozbudowy gimnazjum w Olsztynku,

Janina Groszek, długoletniej skarbnik gminy, jej wiedza i umiejętności przyczyniły się do rozwoju społeczno-gospodarczego Olsztynka, pracując społecznie wspie­rała wiele organizacji pomagając w prowadzeniu księgowości.

Stanisław Wiesław Gąsiorowski - długoletniemu i nieprzeciętnemu dyrektorowi Miej­skiego Ośrodka Kultury, zaangażowanemu­ w swoją pracę, organizato­rowi większości imprez kulturalnych na naszym terenie.

dh. Jerzy Kozak, który cały swój wolny czas poświęca na działalność społeczną w Związku Harcerstwa Polskiego i Ochotniczej Straży Pożarnej, skupia wokół siebie wielu młodych ludzi szkoląc ich i wychowując.

Bogumił Kuźniewski - historykowi z wykształcenia i zamiłowania, autorowi wielu publi­kacji (artykułów i książek) populary­zujących Olsztynek i okolice, pomys­łodawcy i współzałożycielowi Towarzystwa Przyjaciół Olsztynka oraz lo­kalnej gazetki "ALBO", inicjatorowi wielu działań mających na celu poprawę wyglądu naszego miasta, cenionemu i lubianemu nauczycielowi i wychowawcy młodzieży,

H. Szpanka

śp. Henryk Szpanka, który pracując społecznie na rzecz samorządu lokalnego od początku jego powstania angażował się we współpracę partnerską z Niemcami, uczestniczył we wszystkich działaniach skierowanych w tym kierunku; jego wkład pracy w organizowanie wszystkich polsko-niemieckich przedsięwzięć jest nieoceniony.

W 2009 r.

 Marian Dąbrowski, działacz sportowy, zasłużony w krzewienie sportu i kultury fizycznej na terenie gminy oraz w rozwój Miejskiego Klubu Sportowego "Olimpia" w Olsztynku.

Tadeusz Kalbarczyk, nauczyciel i wychowawca młodzieży, wieloletni dyrektor Zespołu Szkół im. K.C. Mrongowiusza w Olsztynku, radny rady miejskiej, redaktor czasopism lokalnego "ALBO" i regionalnych. Inicjator budowy pomnika ku czci K.C. Mrongowiusza (obok Salonu Wystawowego w Olsztynku).

J. Kapuściak

śp. Jan Kapuściak, wybitny leśnik, popularyzator przyrody i łowiectwa, kombatant II wojny światowej oraz twórca wystawy upamiętniającej tragiczne losy jeńców Stalagu IB Hohenstein (obecnie w Gimnazjum im. Noblistów Polskich w Olsztynku, ul. Górna 5). Osoba niezwykle zaangażowana w pracę zawodową, ale również w życie społeczno-gospodarcze Gminy Olsztynek. Jego idea zostanie zrealizowana w Multimedialnym Muzeum Stalagu IB i Historii Olsztynka w ratuszu.

Ryszard Lachowicz, nauczyciel, wieloletni dyrektor Zespołu Szkół im. K.C. Mrongowiusza w Olsztynku, przyczynił się do rewitalizacji gotyckich piwnic zamkowych oraz całego obiektu szkoły (zamku z XIV-XIX w.).

ks. kan. Sławomir Piniaha, proboszcz parafii bł. Anieli Salawy w Olsztynku i budowniczy kościoła pod tym wezwaniem.

W 2014 r.

Z. Pietkiewicz

Zdzisław Pietkiewicz, lekarz, który współtworzył i rozwijał służbę zdrowia w gminie Olsztynek. Długoletni kierownik ośrodków zdrowia w Olsztynku. Doprowadził do przeniesienia ośrodka zdrowia do siedziby przy ul. Chopina, w której znajduje się do dnia dzisiejszego. Zadbał o dostosowanie i modernizację budynku oraz właściwe wyposażenie i personel  medyczny. Przychodnią kierował do 70. roku życia. Zorganizował również stację pogotowia ratunkowego. Jest przykładem człowieka cieszącego się dużym społecznym i zawodowym uznaniem, umiejętnie godzącym pracę zawodową i życie rodzinne. Największym sukcesem Zdzisława Pietkiewicza jest kilka pokoleń mieszkańców miasta i gminy Olsztynek, którym pomógł przyjść na świat, dbał o ich zdrowie i ratował życie. Tym samym zaskarbił sobie ich wdzięczność i zasłużył na pamięć wśród społeczności.

Alicja Woźnicka – Gro życia zawodowego przepracowała jako nauczycielka historii w olsztyneckich szkołach oraz jako dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Olsztynku. Radna czterech kadencji, w tym przewodniczyła Radzie Miejskiej w Olsztynku. Obecnie pełni funkcję Przewodniczącej Komisji Gospodarki i Budżetu. Przyczyniła się do powstania wielu organizacji pozarządowych i podjęcia szeregu cennych inicjatyw.

Marianna Kucińska – wieloletni nauczyciel muzyki olsztyneckich szkół. Założyła i prowadziła społecznie wiele chórów i zespołów wokalno-muzycznych nagradzanych na różnego rodzaju konkursach i festiwalach. Nadal czynnie uczestniczy w życiu społecznym i kulturalnym organizując szereg imprez szkolnych i środowiskowych oraz prowadząc studio wokalne. Jedna z laureatek Plebiscytu „Szukamy Olsztyńskiego Keatinga”.

Jadwiga Wieczerzak – etnolog i muzealnik w Muzeum Budownictwa Ludowego-Parku Etnograficznym w Olsztynku. Wielokrotnie wyróżniana za wkład w ochronę, kultywowanie i propagowanie  materialnego i duchowego dziedzictwa kulturowego Warmii, Mazur i Powiśla, w tym ludności pochodzenia ukraińskiego i białoruskiego. Stworzyła kolekcję muzealiów, które do dziś są nieocenionym źródłem informacji o kulturze ludowej, współczesnej twórczości ludowej i amatorskiej.  Organizatorka kilkudziesięciu wystaw w kraju i zagranicą. Współorganizatorka  kiermaszów, jarmarków, targów sztuki ludowej oraz imprez etnograficznych. Autorka wielu publikacji i znakomita propagatorka szeroko pojętej edukacji muzealnej. 

dr Krystyna Janukowicz – wybitny lekarz alergolog Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego dla Dzieci w Ameryce. Doktor nauk medycznych. W pracy doktorskiej „Wpływ leśnego mikroklimatu Ameryki k. Olsztynka na stan zdrowia dzieci ze schorzeniami alergicznymi nawracającymi i infekcjami układu oddechowego” Pani Doktor udowodniła, że  w okolicach Ameryki występuje mikroklimat leczniczy zbliżony do klimatu Rabki. Miało to olbrzymi wpływ na zwiększenie renomy Szpitala.

Ks. Janusz Koniec – w roku 2014 obchodził 50-lecie kapłaństwa. Zapisał się w historii naszej Ojczyzny: w 1956 uczestnik wiecu w Zamościu, współautor petycji o uwolnienie ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, współorganizator zbierania darów dla uczestników powstania węgierskiego. W latach 60- i 70-tych XX w. prowadził grupy Ruch Światło-Życie, w grudniu 1970 wspierał demonstrantów i represjonowanych w Elblągu. Uczestnik wydarzeń sierpniowych 1980 w Stoczni Gdańskiej im. Lenina i w Elblągu. Od 1998 proboszcz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Waplewie. Doprowadził do remontu świątyni, plebani i otoczenia. Ksiądz Proboszcz uratował dla potomnych piękno średniowiecznych murów i zabytkowe wyposażenie kościoła. Kościół wzbogacił się również o zabytkowy portret patrona, a przestrzeń świątyni wypełniły dźwięki odrestaurowanych organów. Przyczynił się do integracji parafian.

Ks. dziek. Stanisław Pietkiewicz – w roku 2014 obchodził 35-lecie kapłaństwa. Od 1997 r. proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynku. Inicjator ustanowienia przez Stolicę Apostolską św. Piotra Patronem Olsztynka oraz rewitalizacji zabytkowego kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Poczynił starania, żeby parafia stała się jednym z ważniejszych ośrodków kultu Miłosierdzia Bożego i Sług Bożych: św. Siostry Faustyny, św. Jana Pawła II i bł. Michała Sopoćki poprzez sprowadzenie ich relikwii do Olsztynka.

Andrzej Janukowicz – wybitny lekarz i organizator, długoletni dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego dla Dzieci w Ameryce. Dzięki jego działaniom szpital znacznie się rozwinął i zyskał wysoką renomę, którą cieszy się do dnia dzisiejszego. Obdarzony dużym zaufaniem społecznym, co zaowocowało uzyskaniem mandatu radnego w pierwszych wolnych wyborach do samorządu gminnego w roku 1990. Wychował godnego następcę, który sprawnie zarządza szpitalem największą tego typu placówką w Polsce.

śp. Jan Wencław – żołnierz Wojska Polskiego brał udział w krwawych walkach o wyzwolenie naszej ojczyzny. Pełnił wiele funkcji społecznych. Przez blisko 20 lat był sołtysem Jemiołowa, radnym Gromadzkiej Rady Narodowej oraz Rady Gminy w Olsztynku oraz Prezesem Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych – Koła w Olsztynku.

Lucjan Hodyra – łącznie przepracował ponad 60 lat, jako nauczyciel oraz w służbie związkowej. Obdarzany dużym zaufaniem - stał zawsze na czele struktur gminnych Związku Nauczycielstwa Polskiego. Ceniony i znany ze swojej społecznikowskiej pasji oraz wysokiej kultury prowadzenia dialogu społecznego. Kronikarz miasta od 1966 r.

Andrzej Jakubowski – od 1998 roku sołtys sołectwa Mierki. Niezwykle skuteczny organizator. Za jego kadencji sołectwo zyskało nowe piękniejsze oblicze. Chętnie podejmuje zgłaszane pomysły, by zamienić je w konkretne inicjatywy. Wspiera również działalność Szkoły Filialnej w Mierkach i koła gospodyń.

Stanisław Pisarski – Komendant Miejsko-Gminnego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Olsztynku i Naczelnik Jednostki Operacyjno-Technicznej. Z oddaniem realizuje zadania na rzecz poprawy ochrony przeciwpożarowej i bezpieczeństwa na terenie gminy. W 2006 r. jako pierwszy dowodził akcją ratowniczą Zakładu Tymbark w Olsztynku, gdzie pożar mógł spowodować rozszczelnienie zbiornika amoniaku co stworzyło realne zagrożenie dla życia i zdrowia  mieszkańców. Znany z działań integrujących – zwłaszcza w przy okazji obchodów jubileuszy istnienia OSP –  jak również ze współpracy zagranicznej.

Jerzy Podlewski –  radny Rady Miejskiej w latach 2002-2006, działacz sportowy, organizator niezliczonych imprez sportowych, wieloletni trener i prezes Ludowego Klubu Sportowego „Gryf” Platyny. Przez swoją działalność integrował miejscową społeczność i był znakomitym wzorem i wychowawcą dla dzieci i młodzieży.  

W 2016 r.

Z. Jatczak

Zygmunt Jatczak – urodził się 1 stycznia 1924 roku w Warszawie. W tym miejscu zastała go II wojna światowa. Już jako 15- latek doświadczył zderzenia z śmiercią będąc w obozie koncentracyjnym w Majdanku. Wyzwolony dzięki zabiegom matki rozpoczyna działalność  wojskową i powstańczą. Podczas Powstania Warszawskiego walczył w Batalionie ‘Miotła’, a później „Czata”. Ocalały z walk, po kapitulacji powstania został wywieziony do obozu Westertimke. Po zakończonej II wojny światowej, w 1947 roku wstąpił do Legii Cudzoziemskiej. Rok później został powołany do Legii w Indochinach w 13 D.B.L.E. Po zakończonej służbie, w 1952 roku powrócił do Francji, gdzie mieszkał do 1959 roku. Następnie powrócił do Polski. Powrót do Warszawy  ze względu na brak zgody ambasady polskiej okazał się być niemożliwy. Zygmunt Jatczak postanowił osiedlić się w Olsztynku, gdzie mieszka do dnia dzisiejszego. Wielokrotnie był odznaczany, w tym Krzyżem Walecznych za Powstanie oraz Medaille Militaire za Indochiny. W 2015 roku odbyła się prezentacja książki Zygmunta Jatczaka i Krzysztofa Schramma "Niczego nie żałuję! Od Powstania Warszawskiego z Armią Krajową do Indochin z Legią Cudzoziemską."